W debacie publicznej co jakiś czas wraca pomysł „uszczelniania” rynku pracy. Jak to zrobić? Na przykład poprzez ograniczenie nadużyć umów cywilnoprawnych i samozatrudnienia. Ostatnio temat znów wypłynął przy okazji prac nad zmianami dotyczącymi Państwowej Inspekcji Pracy. I choć projekt został wstrzymany i odesłany do poprawy, samo pytanie pozostaje aktualne: co, jeśli model B2B zostanie uznany za etat? W ochronie zdrowia to nie jest akademicka dyskusja. B2B funkcjonuje masowo: dyżury, kontrakty w oddziałach zabiegowych, radiologia, SOR. Dlatego przekwalifikowanie umowy B2B lekarza, pielęgniarki czy ratownika na etat ma potencjalnie duże przełożenie na podatki — po stronie personelu (PIT), po stronie podmiotów leczniczych (CIT), a czasem także na gruncie VAT (ale raczej nie w sektorze zdrowia).
Przekwalifikowanie umowy B2B lekarza: o co chodzi?
W praktyce nie chodzi o sam nagłówek dokumentu, tylko o fakty. Jeżeli współpraca opisana jako „świadczenie usług w ramach działalności gospodarczej” ma cechy stosunku pracy to może pojawić się ryzyko, że ktoś uzna: to w istocie etat. Kiedy umowa B2B uzna, że to etat? W skrócie, gdy występuje podporządkowanie, praca w określonym czasie i miejscu, włączenie w organizację czy brak realnego ryzyka gospodarczego. Dodatkowo dochodzi o duże skomplikowanie przepisów. Istnieją różne przesłanki (na gruncie PIT, VAT czy ustawy z dnia 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców) prowadzenia działalności gospodarczej. Tym samym różne podejście organów (KAS, ZUS, PIP) do definicji prowadzenia działalności.
Niemniej najważniejsze w podatkach liczy się to, jak współpraca wygląda w praktyce, a nie to, jak strony nazwały umowę.
PIT: co może oznaczać zmiana kwalifikacji dla lekarza
Jeżeli przychody lekarza zostaną potraktowane jak ze stosunku pracy, zmienia się nie tylko sposób „raportowania” danych do systemu. Zmienia się mechanika rozliczeń.
Najczęstsze skutki (w uproszczeniu):
- inne źródło przychodu: zamiast działalności gospodarczej — stosunek pracy;
- inne zasady kosztów: w JDG koszty bywają rozbudowane (sprzęt, gabinet, auto, oprogramowanie, szkolenia), w etacie możliwości są z reguły dużo węższe;
- inna logika poboru zaliczek: w etacie ciężar obliczenia i poboru zaliczki jest po stronie płatnika (pracodawcy), a nie po stronie lekarza; innymi słowy, to pracodawca ponosi w tym zakresie główne ryzyko podatkowe (zaległy podatek i odsetki), nie lekarz;
- ryzyko „wstecz”: jeśli ktoś uzna, że model był pozorną działalnością (de facto „etatowy w przebraniu”), może pojawić się spór o to, jak należało rozliczać przychody w przeszłości; i znowu: to pracodawca ponosi w tym zakresie główne ryzyko podatkowe (zaległy podatek i odsetki), nie lekarz;
Dla wielu osób kluczowe pytanie brzmi: czy dotychczasowe „optymalne” ustawienie rozliczeń podatkowych nie stanie się nagle problemem, gdy kwalifikacja się zmieni. A zmienić może się w przypadku rozpoczęcia kontroli podatkowej i dalszego postępowania podatkowego.
CIT: co to zmienia po stronie podmiotu leczniczego
Z perspektywy szpitala, przychodni czy kliniki przekwalifikowanie B2B na etat to nie tylko „zmiana działu”, tylko realne konsekwencje finansowe i ryzyka formalne.
W praktyce mogą pojawić się m.in.:
- zmiana struktury kosztów (i ryzyko korekt wstecz): w miejsce „usług obcych” (faktur od lekarza) pojawiają się koszty pracownicze – wynagrodzenie oraz narzuty. W praktyce może to oznaczać konieczność wyksięgowania/wyłączenia z KUP części kosztów ujętych na podstawie faktur (zwłaszcza jeśli uznano, że nie dokumentowały realnej usługi, tylko „wynagrodzenie w przebraniu”), a następnie rozliczenia tych wydatków jako płac. Efekt podatkowy bywa dotkliwy: korekta CIT (czasem za kilka-kilkanaście okresów), zmiana momentu rozliczenia kosztu, ryzyko odsetek oraz „domino” w sprawozdawczości i kontrolach;
- inny obieg dokumentów: faktura i protokół odbioru „usługi” nie zawsze pasują do świata etatowego — a niespójności dokumentacyjne potrafią wracać przy kontrolach;
- ryzyka korekt i kosztów ubocznych: jeżeli sprawa idzie w kierunku korekt rozliczeń, pojawiają się koszty administracyjne, obsługi sporów, a czasem także odsetki.
W medycynie problem jest tym bardziej praktyczny, że wiele placówek planuje budżety i obsadę dyżurową właśnie w oparciu o model kontraktowy.
Co zrobić „zanim zrobi się gorąco”
Skoro projekt reformy został wyhamowany, łatwo uznać, że temat można odłożyć. Ale to mylne wrażenie. Organy (Krajowa Administracja Skarbowa i ZUS) wciąż mają prawo kontrolować i dokonywać takich czynności jak przekwalifikowanie umowy B2B lekarza na etat. W tej sytuacji raczej bym powiedział, że to dobry moment na spokojny przegląd modeli współpracy.
Minimalny zestaw pytań kontrolnych:
- Samodzielność: czy lekarz realnie decyduje o organizacji pracy, może zapewnić zastępstwo, ponosi ryzyko gospodarcze?
- Podporządkowanie: czy w praktyce nie ma „etatowych” cech (stały grafik jak pracownik, polecenia, włączenie w strukturę, narzędzia i nadzór jak na etacie)?
- Spójność dokumentów z rzeczywistością: czy umowa i fakty mówią to samo?
Na koniec zostawiam pytanie: czy B2B w Twojej placówce to rzeczywista współpraca dwóch podmiotów — czy etat, który tylko zmienił nazwę?




{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }