Radosław Maćkowski

doradca podatkowy

Jestem doradcą podatkowym, prawnikiem z 20-letnim doświadczeniem w doradztwie podatkowym dla przedsiębiorstw z sektora healthcare & life sciences (farmaceutyki, wyroby medyczne, apteki, usługi medyczne, kosmetyki). Doradzam także przedsiębiorcom z innych branż, w tym: budowlanej, nieruchomościowej, IT, marketingowej, spożywczej, oraz napojów alkoholowych.
[Więcej >>>]

Kontakt / Contact

W ostatnim czwartek (27 września 2018 r.) miałem przyjemność być pełnomocnikiem Klienta przed Naczelnym Sądem Administracyjnym. Chodziło o dużego producenta elektroniki użytkowej oraz wysokiej jakości wyrobów medycznych. Przedmiotem sprawy była stawka VAT na wyposażenie aparatów USG. Klient zamierzał w interpretacji indywidualnej potwierdzić możliwość stosowania obniżonej stawki VAT do dostaw swoich wyrobów oraz ich wyposażenia.

Myślę, że przybliżając Ci kilka faktów dotyczących tej sprawy nie naruszę tajemnicy zawodowej. W końcu uzasadnienia orzeczeń obu instancji i interpretacji będącej przedmiotem postępowania są powszechnie dostępne.

Stawka VAT na wyposażenie aparatów USG

Stawka VAT na wyposażenie aparatów USGPo pierwsze, wygraliśmy! Sąd orzekł w prawomocnym wyroku o sygn. akt I FSK 1901/16,  że restrykcyjne stanowisko ministerstwa nie jest prawidłowe. Po drugie, co ważne, była oto praca zespołowa. Klienta reprezentowaliśmy razem z prawnikami z kancelarii Fairfield – adwokatami Oskarem Lutym i Bartoszem Świdrakiem. Ale po kolei.

Tym razem „kaliber” oraz skomplikowanie wyrobu medycznego jak i jego wyposażenia były duże. Nie chodziło o zwykłą kulę ortopedyczną czy oprawkę okularową, ale o zestawy ultrasonograficzne w postaci jednostek centralnych (zestawu komputerowego i dysku twardego), ekranu LCD lub LED, specjalnej klawiatury oraz niezbędnego oprogramowania. Aparty USG nie funkcjonowałyby bez sond sprzedawanych w zestawie lub oddzielnie. Bez nich sprzęt USG byłby po prostu bezużyteczny. Różne sondy służą do diagnostyki różnych organów, mają zróżnicowaną wrażliwość i dokładność odczytu. Słowem, nie da się ich zastosować z innym sprzętem niż dany aparat USG i w innym celu niż badanie USG.

Firma wyraźnie wskazała, że przedmiotem jej zapytania nie były inne urządzenia peryferyjne (myszka, drukarka, etc.), które mogłyby być używane z powodzeniem z innymi urządzeniami.

Oczywiście wszystkie wyroby i całe ich wyposażenie były dopuszczone do obrotu na terytorium Polski w rozumieniu ustawy o wyrobach medycznych. To znaczy posiadały znak CE oraz deklarację zgodności potwierdzające, że wyroby pozostają w zgodności ze stosownymi przepisami Dyrektywy 93/42/EWG dotyczącej wyrobów medycznych. Klient zgłosił ich wprowadzenie do obrotu do stosownego urzędu. Uwaga, trzeba nabrać powietrza, żeby wymówić całą nazwę tego urzędu ;-). Chodzi oczywiście o Prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.

Cóż jeszcze miał zrobić nasz Klient żeby zastosować obniżoną stawkę VAT do sprzedaży sond do aparatów USG? Według NSA zrobił wystarczająco dużo. Według Ministerstwa Finansów, niestety nie.

Spór z MF o wyposażenie wyrobów medycznych

8% stawka VAT na wyposażenie aparatów USG nie jest jedynym przykładem sporu z fiskusem w tym zakresie. O szczegółach tych sporów pisałem niedawno we wpisie dotyczącym sporów o soczewki korekcyjne (wyrób medyczny) i oprawki okularowe (wyposażenie wyrobu). Przypomnę, że ministerstwo z uporem godnym lepszej sprawy broni stanowiska, że oprawki jako wyposażenie wyrobu medycznego powinny korzystać ze standardowej stawki VAT.

Ale stanowisko ministerstwa nie jest prawidłowe – co już potwierdzały sądy administracyjne obu instancji. Ministerstwo bierze pod uwagę zbyt wąską definicję wyrobów medycznych. To znaczy tą określoną w art. 2 ust. 1 pkt 38 ustawy o wyrobach medycznych. A nie szerszą definicję zawartą w art. 132 tej samej ustawy.

Gdyby przyjąć za prawidłowy tok myślenia MF, nie tylko dostawy sond do aparatów USG czy oprawek okularowych, ale także zastawek serca podlegałyby podstawowej stawce VAT. Stanowisko ministerstwa oznaczałoby również wyższe ceny dla nabywców wyrobów medycznych. Czyli pacjentów szpitali i jednostek leczniczych. Ani pacjenci, ani szpitale nie odliczą podatku od towarów i usług naliczonego przy sprzedaży tego typu towarów. Tak więc stosowanie 23% stawki VAT do dostaw wyposażenia wyrobów medycznych oznaczałoby większe koszty funkcjonowania służby zdrowia. Tym bardziej stanowisko Ministerstwa Finansów dziwiło. I tym bardziej cieszy, że sądy administracyjne bronią logicznej wykładni przepisów VAT

*****

Stawka VAT na wyposażenie aparatów USG to tylko wierzchołek problemu. Za chwilę zresztą cały kołowrotek ze opodatkowaniem VAT wyrobów medycznych i ich wyposażenia rozkręci się na nowo. Pamiętasz o nowej wersji matrycy VAT, która (chyba) wejdzie w życie do 2019 r. i o której pisałem już wcześniej? Ciekawe, jak stawki VAT do dostaw wyrobów medycznych i ich wyposażenia zostaną uregulowane w jej nowej wersji. A o tym jak przygotować się do nowej matrycy VAT – pisałem tu.

Nadeszła prawdziwa jesień, więc pewnie rozpocznie się okres intensywnego korzystania z porad lekarzy. A czy Twoja firma finansuje pracownikom i ich członkom rodziny prywatne ubezpieczenie medyczne? Chodzi o popularne pakiety medyczne, zwane także abonamentem medycznym. Jeśli tak, to mam dobrą wiadomość dla Ciebie, Twojej firmy i pracowników oraz ich rodzin. Wydatki na pakiety medyczne pracownika i członków rodziny będą dla Ciebie (jako pracodawcy) kosztem podatkowym. Inaczej mówiąc kwoty wydane na prywatne ubezpieczenie medyczne nie tylko dla pracowników, ale także dla ich członków rodziny pomniejszą przychód firmy.

Pakiety medyczne pracownika i członków rodziny jako koszt

Piszę ten wpis ponieważ pojawiła się kolejna korzystna dla Pakiety medyczne pracownika nie instapodatników interpretacja podatkowa w tym zakresie. Wynika z niej, że wydatki na pakiety medyczne pracownika i członków rodziny stanowią koszt podatkowy dla pracodawców. Chodzi o interpretację z 12 września 2018 r. nr 0111-KDIB2-3.4010.222.2018.1.PB wydaną przez Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej.

Fragment z uzasadnienia do wniosku o interpretację przygotowanego przez wnioskodawcę:

Przedmiotowe wydatki [na pakiet medyczny dla pracownika i jego rodziny] stanowią zatem przejaw i wyraz starań Wnioskodawcy o stan zdrowia, kondycji fizycznej i samopoczucia jego pracowników oraz ich najbliższych osób, co w dalszej perspektywie może przyczyniać się do poprawy atmosfery pracy i w konsekwencji do zwiększania wydajności pracy z przełożeniem na uzyskiwane przez Spółkę przychody.

Wykupienie takiego abonamentu jest więc w interesie firmy. Ale podoba mi się szczególnie inny fragment argumentacji podatnika nt. alternatywnego wariantu finansowania pakietów medycznych:

„Spółka, zamiast finansować pakiety medyczne pracownikom i członkom rodzin pracowników, podwyższałaby wynagrodzenie pracownikom odpowiednio o koszt takich pakietów, a następnie pracownicy sami nabywaliby pakiety medyczne. Zaliczenie w ten sposób podwyższonego wynagrodzenia, również opodatkowanego na gruncie Ustawy PIT, do kosztów uzyskania przychodów, nie podlegałoby wówczas wątpliwości. Dlatego też w ocenie Wnioskodawcy, odmienne traktowanie obu sytuacji na gruncie Ustawy CIT nie znajduje uzasadnienia.”

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej zgodził się zresztą z całością argumentacji wnioskodawcy i odstąpił o sporządzenia uzasadnienia prawnego interpretacji.

Seria korzystnych interpretacji

Podobne interpretacje wydał także Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej 27 czerwca 2017 r. (nr 0114-KDIP2-1.4010.101.2017.2.BC), 19 stycznia 2018 r., nr 0115-KDIT2-3.4010.332.2017.1.k. oraz szereg innych.

W zasadzie w tym zakresie można więc mówić już o utrwalonej praktyce interpretacyjnej.

*****

Skoro dziś poruszyłem kwestie okołopracownicze, to polecam blog mecenas Agaty Kicińskiej z Torunia Prawo dla pracodawcy.

Zapraszam także do lektury innych wpisów podatkowych na moim blogu, np. Szkolenie zawodowe lekarza i PIT-8C.

 

Dzisiejszy Niepodatkowy Rozbójnik będzie o rowerze, wszakże mamy dziś Dzień bez Samochodu 2018. Święto to obchodzone jest na świecie mniej więcej od połowy lat dziewięćdziesiątych (zaczęło się od Europy, później objęło cały świat). W Polsce pierwszy Dzień bez Samochodu to 2004 r., ale więcej o genezie święta więcej można znaleźć na Wikipedii. Tak naprawdę w Dniu bez Samochodu chodzi o rezygnację z poruszania się autem przez 24 godziny. A Ty jak świętujesz Dzień bez Samochodu 2018?

Rower to jest to!

Dzień bez Samochodu 2018Dla mnie tak naprawdę Dzień bez Samochodu wypada znacznie częściej niż raz w roku. Autem poruszam się zdecydowanie rzadziej niż moim ulubionym środkiem lokomocji, czyli rowerem. Nawet w zimę używam roweru! Rowerem jeździłem zawsze i to nie tylko w Polsce – to moim zdaniem najlepszy sposób na poznanie nowych miejsc.

Tak się jakoś składało, że nieważne czy odwiedzałem kraje do rowerów średnio nastawione (USA), czy kraje wybitnie pro rowerowe (Szwecja, Dania, itd.) zawsze starałem się korzystać z tego środka lokomocji. Wypożyczałem je od znajomych (Szkocja, Dania), korzystałem z wypożyczalni (Luksemburg) albo po prostu kupowałem (USA, Szwecja).

Szwecja – rowerowy raj

I właśnie przy ostatnim z wymienionych państw – Szwecji – chciałbym zatrzymać się na dłużej. W tym kraju mieszkałem przez okrągły rok i przez cały czas jeździłem na rowerze. Naprawdę, da się! Co prawda mieszkałem na południu, w studenckim miasteczku Lund ze znakomitym system ścieżek i dużą kulturą rowerową. Dodatkowo Lund jest położone w najcieplejszym rejonie Szwecji – Skanii. Ale uznałem, że skoro w Szwecji da się przez cały rok jeździć na rowerze, to dlaczego nie Polsce?

Co prawda było to ponad 15 lat temu. Porównanie wtedy systemu ścieżek rowerowych w Warszawie (Polsce) i Lund (Szwecji) wypadało zdecydowanie na korzyść Szwecji. Ale mam wrażenie, że w ostatnich latach w Polsce coś drgnęło. Ścieżek rowerowych, a zatem rowerzystów w Warszawie (ale i w całej Polsce) jest znacznie więcej! Pogoda (globalne ocieplenie) też raczej sprzyja jeździe na rowerze.

Bezpieczeństwo über alles!

Dzień bez Samochodu 2018 2Ok, i tu bardzo ważna uwaga przy okazji dzisiejszego święta. Jeśli korzystacie z roweru, zawsze dbajcie o bezpieczeństwo! Czyli kask, światełka i odblaski to absolutnie obowiązkowe wyposażenie. Nie jeżdżę na rowerze bez kasku i zawsze staram się mieć jakiś rzucający się w oczy strój (specjalną rowerową kurtkę, zwykłą kamizelkę odblaskową albo przynajmniej opaski odblaskowe). Do tego oczywiście zabieram zdrowy rozsądek i szacunek do innych uczestników ruchu (zwłaszcza pieszych i dzieci na rowerach).

Mimo to nie udało mi się w styczniu tego roku uniknąć potrącenia przez dostawcę pizzy. Wieczorną porą (dobrze oświetlony i widoczny) wybrałem się na rowerze załatwić  kilka spraw. Na małej, osiedlowej uliczce dojeżdżając do  skrzyżowania równorzędnego, zatrzymałem się przepuszczając samochody jadące z prawej. Pierwszy przejechał na wprost, ale drugim jechał dostawca pizzy, który postanowił skręcić w lewo i wjechał prosto we mnie! Na szczęście skończyło się na pogiętym przednim widelcu i kole zmienionym w ósemkę, ale nie było to przyjemne doświadczenie.

Dzień bez Samochodu 2018

Zachęcam do używania rowerów zamiast aut. Często zresztą zdarza mi się dojeżdżać do klientów lub urzędów na rowerze. Część z moich klientów jest przyzwyczajona, że obok teczki z dokumentami będę miał kask. Oczywiście korzystam z roweru w takich sytuacjach w miarę możliwości i staram się nie epatować „ubocznymi skutkami” jazdy bicyklem, ale sam sposób komunikacji w mieście polecam – naprawdę warto. Zwłaszcza, że wydatki na zakup i eksploatację roweru można wrzucić w koszty uzyskania przychodu (jeśli prowadzisz działalność gospodarczą). Nasze organy podatkowe raczej nigdy nie miały z tym problemu. A jeśli twój urzędnik administracji skarbowej ma z tym problem, przyślij go do mnie ;-)!

Także korzystaj z roweru ile się da, nie tylko w Dzień bez Samochodu 2018!

*****

Polubiłaś/eś Niepodatkowego Rozbójnika? Zapraszam do lektury innych moich tekstów z tego cyklu, np.  Niepodatkowy Rozbójnik #2 – „Ameryka po kawałku” albo Niepodatkowy Rozbójnik #3: Chmielobranie 2018.

Szkolenie zawodowe lekarza i PIT-8C

Radosław Maćkowski18 września 2018Komentarze (0)

Czy lekarz uczestniczący w szkoleniu zawodowym powinien dostać PIT-8C? Pytając szerzej, czy HCPs (healthcare professionals – przedstawiciele zawodów medycznych) powinni płacić podatek dochodowy gdy biorą udział w szkoleniach zawodowych organizowanych przez izby, organizacje i stowarzyszenia zawodowe?  Odpowiem jak każdy prawnik, to zależy kto płaci za szkolenie zawodowe lekarza.

Szkolenie zawodowe lekarza opłacane ze składki członkowskiej

Szkolenie zawodowe lekarzaTen wpis będzie dotyczył, wydawałoby się, najprostszej sytuacji. Gdy HCP przynależy do organów samorządu zawodowego, jest zobowiązany do opłacania składek członkowskich z jednej strony.  Z drugiej zaś strony ma obowiązek stałego podnoszenia kwalifikacji zawodowych i uczestnictwa w szkoleniach. Zresztą tak samo jest u doradców podatkowych. Kogoś, kto regularnie nie podnosi swoich kwalifikacji zawodowych czeka postępowanie dyscyplinarne. Tak więc doradca podatkowy czy HCP nie mają wyboru, muszą się szkolić i podnosić kwalifikacje.

Jeszcze do niedawna nie było jasne czy szkolenie zawodowe lekarza podlega opodatkowaniu podatkiem dochodowym. Na logikę można było twierdzić, że skoro lekarz płaci składki w swojej organizacji i w zamian otrzymuje dostęp do szkoleń zawodowych, to nie powinien osiągać żadnego przychodu z tego tytułu. Zwłaszcza w sytuacji gdy miał obowiązek podnoszenia kwalifikacji zawodowych i takie szkolenia mu to umożliwiały. Ale organy podatkowe twierdziły coś innego. W interpretacji wydanej dla innych HCPs (pielęgniarek i położnych) z dnia 25 lutego 2014 r., nr IBPB II/1/415-76/14/AA, Dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach stwierdził:

Nie można się zatem zgodzić z Wnioskodawcą, iż uczestnictwo pielęgniarki lub położnej w kursie szkoleniowym organizowanym przez organ samorządu zawodowego nie stanowi nieodpłatnego świadczenia na rzecz uczestników tych kursów, bowiem uczestnictwo w nich powiązane zostało z ekwiwalentem w postaci opłacania składki członkowskiej na rzecz Wnioskodawcy.

Inaczej mówiąc: zapłaciłaś pielęgniarko składkę i bierzesz udział w obowiązkowym szkoleniu finansowanym ze składki? Osiągasz więc przychód z nieodpłatnego źródła i płać PIT (na podstawie PIT-8C otrzymanego od organizatora). Logiczne, prawda? Oczywiście, że nielogiczne.

Trzeźwe spojrzenie sądów

Jak zwykle sądy administracyjne musiały pomóc spojrzeć na tą kwestię w sposób bardziej racjonalny i logiczny. Naczelny Sąd Administracyjny, który orzekał w sprawie powyższej interpretacji indywidualnej uznał w wyroku z 30 maja 2017 r. (sygn. akt II FSK 1206/15), że pomiędzy członkiem samorządu zawodowego a tym samorządem istnieje szczególnego rodzaju więź prawna/relacja. Samorząd sprawuje pieczę nad należytym wykonywanie zawodu i w tym celu m.in. organizuje szkolenia zawodowe. W rezultacie doszedł do konkluzji, że:

(…) w istocie rzeczy, to uczestnicy szkolenia faktycznie je dla siebie samych sfinansowali, co stanowi o tym, że w sytuacji przedstawionej we wniosku o wydanie interpretacji indywidualnej, nie mamy do czynienia z podlegającym opodatkowaniu przychodem w postaci nieodpłatnego świadczenia.

Tak samo szkolenie zawodowe lekarza finansowane ze składek członkowskich nie powinno generować dla niego przychodu. Organizator (izba samorządu lekarskiego) powinna w takiej sytuacji spać spokojnie. Nie ma obowiązku wystawiania lekarzowi w takiej sytuacji PIT-8C informującego o wysokości osiągniętego przychodu. Lekarz także w tej sytuacji raczej może spać spokojnie. Mimo iż w obrocie ciągle znajdują się niekorzystne interpretacje podatkowe (np. ta z 19 stycznia 2015 r., nr ITPB1/415-1057/14/KW).

O innych przypadkach opodatkowania szkoleń zawodowych dla lekarzy będę pisał w kolejnych wpisach.

*****

Jeśli jesteś lekarzem, przeczytaj mój wpis dotyczący Tajemnicy lekarskiej i podatków. Pozwoli Ci lepiej przygotować się do ewentualnej kontroli podatkowej/skarbowej.

A blog mecenasa Michała Badowskiego z Lublina pt. Obrona lekarza w procesie odpowie jak radzić sobie z zarzutami pacjentów w procesach cywilnych.

Chmielobranie Tydzień temu wybrałem się na krótki urlop do Piotrawina i Karczmisk, na naszą piękną Lubelszczyznę. Okazja była nie lada, bo było to Chmielaki Krasnostawskie Winobranie 2018 Chmielobranie 2018. Tym razem Niepodatkowy Rozbójnik będzie o inspirujących miejscach i ludziach jednocześnie.

Dlaczego Chmielobranie?

Chmielobranie Na początek wyjaśnię, że Chmielaki Krasnostawskie i Chmielobranie to dwie różne imprezy. Pierwsza z nich to naprawdę duże przedsięwzięcie angażujące władze samorządowe, licznych sponsorów i tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy ludzi. A Chmielobranie to kameralna branżowa impreza  przygotowana głównie siłami Pawła Piłata i Wiktora Niedziałka.

Pierwszy z nich wraz z rodziną, w tym z ojcem – Józefem Piłatem, prowadzi firmę Polish Hops. Panowie prowadzą kilkunastohektarową plantację chmielu w rejonie Karczmisk. Uprawiają tam kilkanaście polskich i zagranicznych odmian chmielu.

Chmielobranie

Pałac w Piotrawinie

Drugi z nich, Wiktor Niedziałek, prowadzi wraz ze swoją rodziną pensjonat w Pałacu Piotrawin, malowniczo położony na skarpie nad Wisłą. Kompleks pałacowo-parkowy został ostatnio wzbogacony o oranżerię.

Chmielobranie to z jednej strony zwiedzanie chmielników i przetwórni chmielu należących do rodziny Piłatów, a z drugiej strony dyskusje, spotkania i inne atrakcje (np. beer pong, konkurs rozpoznawania chmielu, wyścigi kosiarek) odbywające się w okolicach Pałacu Piotrawin.

Karczmiska i Polish Hops

Chmielobranie Polish Hops z Karczmisk robi naprawdę bardzo wartościową pracę jak chodzi o uprawę i promocję polskiego chmielu. Izabela, Oktawia, Marynka, Junga, Puławski czy Sybilla to nazwy polskich odmian chmielu, które trafiają do piwa nie tylko z polskich browarów. Paweł Piłat (zwany także cesarzem polskiego chmielu) reintrodukował także polskie odmiany chmielu takie jak Zula i Tomyski Odmiany te mogły zostać skazane na zapomnienie, ale dzięki pracy Piłatów tak się nie stało. Rodzina Piłatów potrafi też bardzo ciekawie opowiadać o historii uprawy chmielu, zdradzając różne tajniki jego uprawy. Wędrówki po chmielnikach, słuchanie opowieści i zrywanie przepysznych jabłek prosto z drzew to tylko część atrakcji.

To była moja czwarta wizyta w Karczmiskach, także jest to miejsce do którego można i warto wracać.

Pałac Piotrawin i pierwszy polski zombie

Chmielobranie

Kościół w Piotrawinie

Pałac biskupów krakowskich w Piotrawinie ma 900-letnią historię. Ale tuż obok niego możemy znaleźć gotycki kościół wybudowany przez jeńców krzyżackich. Można się w nim dowiedzieć o historii pierwszego polskiego zombie – rycerza Piotra Strzemieńczyka. Historia ta będzie niedługo miała już 1000 lat! Najciekawiej legendę o wskrzeszeniu rycerza przez biskupa Stanisława ze Szczepanowa opowiada wspomniany na początku Wiktor Niedziałek. Dlatego jeśli masz wolny weekend i chcesz odwiedzić to ciekawe miejsce – pojedź do Piotrawina!

*****

Jeśli lubicie czytać blogi o podróżach z piwem w tle, to bardzo polecam blog Kuby Niemca – https://thebeervault.blogspot.com/. A jeśli interesuje Was tematyka prawna i alkoholowa to polecam blog Dawida Siedleckiego Browar Paragraf.

Polecam też innych Niepodatkowych Rozbójników z mojego bloga, na przykład ten: Niepodatkowy Rozbójnik #1 – Spisz turystycznie i żelorze